Dzień osiemnastych urodzin bliźniaczek.
Mogłoby się pomyśleć, że wszystko jest w jak najwspanialszym porządku, dziewczyny cieszą się, że powoli wkraczają w dorosłość, ale jednak nie wszystko zapowiada się tak dobrze jak mogłoby wyglądać..
Roxi
To już dziś! W końcu nastał dzień moich... Znaczy naszych urodzin. Kocham moją siostrę nad życie, ale dobija mnie to, że jest faworyzowana przez rodziców. Już nie raz próbowałam zwrócić na siebie uwagę. Jednym z takich sposobów było zaczęcie nosić czerwoną perukę. To nie są moje prawdziwe włosy, ale nic to nie dało. Najbardziej zastanawia mnie, kto przyjdzie na moje nasze przyjęcie. Od rozpoczęcia nauki w Studiu On beat minął tydzień. Violetta - moja siostra ma już mnóstwo przyjaciół, a ja nawet przyjaciółki nie mam. Przerwy spędzam samotnie w kącie. Nie mam z kim porozmawiać. Za parę godzin zaczyna się impreza. Nie mam ochoty na nią iść. Na dodatek muszę się ubrać w sukienkę, którą kupili nam rodzice. Razem z Violettą mamy wyglądać tak samo. Wiem! Zrobię im na złość i ubiorę się w zwykły strój codzienny. Może wtedy zwrócą na mnie uwagę... Nie lubię sukienek. Wolę dresy od sukieneczek. Najbardziej martwię się, że ktoś zdejmie mi perukę i będę wyglądać tak samo jak moja siostra. Dlaczego nie mogłam urodzić się jedynaczką? Czasami zastanawiam się, co by było, jakbym się nie urodziła, albo zmarła parę godzin po porodzie? Płakałby ktoś? Wątpię...
Violetta
''Kochany Pamiętniku,
Już pełny tydzień jesteśmy z Buenos Aires. Nowe miasto i nowi ludzie. Nigdy nie sądziłam, że trafię na tak cudownych przyjaciół. Uczę się w szkole muzycznej, w której poznałam moich przyjaciół, ale też wielu wspaniałych ludzi. Spotkałam też wielu dziwaków jak moja siostra, albo ta blondynka z kolorowymi końcówkami..

Roxi ... Odkąd jesteśmy w BA bardziej się od niej oddaliłam.. No tak, bo w sumie w Hiszpani byłyśmy zdane same na siebie nie znając nikogo, a tu? Nowe otoczenie, nowi ludzie więc nie jestem już zżyta z siostrą tak jak kiedyś. Teraz mam moje dwie najlepsze przyjaciółki. Camile i Ludmi.
Są dla mnie jak siostry. Takimi siostrami jaką nie jest Roxi. Może i jestem tu tydzień, ale już poznałam swoją drugą połowe.. Verdas.. Leon Verdas.
Miłość mojego życia. Znamy się krótko, ale to co czujemy jest niesamowite.''
Jak zwykle moje pisanie musi przerwać albo Roxi, albo telefon.. Tym razem to telefon.
V: Halo?
L: Vilu skarbie nie dam rady przyjść na Twoje urodziny...
V: Co? Co jest ważniejsze ode mnie?
L: Rodzice. Ciągle się kłócą, ale obiecuję, że postaram Ci się to wynagrodzić.
V: Dobra, pa.
Zawiodłam się na nim, ale z jednej strony go rozumiem. Przecież rodzice są ważniejsi ode mnie. Ale dobrze, że chociaż Cami i Ludmi z Fede przyjdą.
-Viola, Roxi goście niedługo przyjdą szykujcie się tam! - krzyk mamy. Zostało mi tylko 20 minut na przygotowanie. Podbiegłam do szafy, wybrałam ubrania i natychmiast poszłam do łazienki się przygotować. Na 18 urodziny ja i Roxi miałyśmy wyglądać tak samo. Rodzice kupili nam takie same sukienki, ale po co mam się w nią ubierać? Przecież możemy wyglądać inaczej. Poza tym nie wierze, że Roxi w ogóle nałoży sukienkę. Ona nie chodzi w takich rzeczach, woli się ubierać jak chłopak, więc sukienki i obcasy są dla niej obce. Gotowa z powrotem usiadłam na łóżku i czekałam na rodziców..
Jak na pierwszy rozdział to by było tyle.. Następne mam nadzieję będą lepsze, bo jakoś nie mogłyśmy się z Kariną dogadać..Dziękujemy za 3 komentarze :)


